Spalić ją! Utopić ją!

Ciepełko się zrobiło. Chyba wszystkim już się chciało wyjścia na dwór bez kurtki, pojeżdżenia na rowerze, pospacerowania po okolicy. Skąd się tak nagle wzięła ta wiosna? Pewno ktoś Marzannę topił…

Jakby się tak zastanowić trochę głębiej nad tym zwyczajem to jest w nim coś makabrycznego. Najpierw stroimy, wianek kładziemy jej na głowę, ubieramy w sukienkę, wstążki w warkocze wplatamy, aby potem z wściekłą satysfakcją spalić ją i utopić, biedną Marzannę, w imię przywołania długo wyczekiwanej wiosny i przegnania znienawidzonej zimy. Apropo imienia, „Marzanna” lub też Mora, Morena, Marena wywodzi się od praindoeuropejskiego rdzenia mor lub mar, oznaczającego śmierć. Według historyków Marzanna była czczona jako słowiańska bogini śmierci, przez część badaczy postrzegana też jako demon. Aby zapewnić dobrobyt i urodzaj, kukłę bogini zrobionej ze słomy i przyodzianej w białą szatę rytualnie palono i topiono podczas Jarego Święta. Tradycja nakazywała, aby dzieci z wioski wziąwszy kukłę, obeszły z nią wszystkie domostwa, po drodze podtapiając Marzannę w każdej napotkanej kałuży lub jakiejkolwiek innej wodzie. Następnie przechodziła ona w ręce młodzieży, która to zabierała ją za wieś, aby tam podpalić i utopić. Nie wolno było dotknąć takiej pływającej Marzanny, bo ręka uschnie, nie wolno obejrzeć się za siebie wracając do domu, bo będzie pech, nie potknąć się, bo śmierć. Ciężkie kary przewidziała umęczona, wyśmiana i uśmiercona bogini za swój tragiczny coroczny los. Co, szkoda Marzanny? A wiosenne słoneczko miłe? Mi tam nie szkoda. Jak sobie tylko wspomnę ten przebrzydły śnieg i mróz.. brrrr…

Kiedy już pozbyto się Marzanny, przystrajano gałązkę sosnową, zwaną gaikiem, wstążkami, jajkami, wszelkim kwieciem i kolorowymi ozdobami, wracano z nią do wsi, śpiewano, tańczono i cieszono się z przegnania złej zimy i wszystkiego co się z nią wiązało. W wielu regionach kraju ten ciekawy i barwny obrzęd zniknął wytępiony przez Kościół Katolicki, jako pogański. Zdołał przetrwać gdzieniegdzie, traktowany jako tradycja o wygaszonym znaczeniu sakralnym.

 

 

Komentarze
Joanna Zakrzewska

Related posts
Zostaw komentarz

You must be logged in to post a comment.