Sherlock na miarę czasów

Wzbudzający powszechne oburzenie, zmieszanie i irytację, posiadający rzadki i nieoszacowanie rozległy dar dedukcji i trafnej obserwacji oraz natychmiastowego łączenia faktów, genialny detektyw, Sherlock Holmes porusza się z wdziękiem i gracją po współczesnym Londynie. Miasto odnajduje jako swoje terytorium i pole walki z kryminalistami najwyższej klasy. Innych ludzi traktuje po prostu jak idiotów, tolerując konieczność ich istnienia. Sam siebie określa mianem wysoko funkcjonującego socjopaty, a wszystkie relacje społeczne, jakie nawiązuje są efektem ubocznym jego pracy jako detektywa konsultanta. Czarujący, prawda?

                                                             

Brytyjski serial telewizyjny Sherlock skradł serca milionów ludzi na całym świecie. Podobną sympatią, graniczącą z uwielbieniem, darzono już Sherlocka Holmesa na przełomie XIX i XX wieku, gdy postać ta, stworzona przez Sir Arthura Conan Doyle’a pojawiła się na rynku wydawniczym. Brytyjskie społeczeństwo entuzjastycznie przyjęło serię opowiadań i powieści poświęconych kryminalnym przygodom genialnego detektywa. Rozmiary tego entuzjazmu oraz monotematyczność pracy literackiej na tyle przytłoczyły pisarza, że zdecydował się na uśmiercenie swojego bohatera. Protesty i niemalże narodowa żałoba w brytyjskim społeczeństwie, po śmierci fikcyjnej postaci, skłoniły Conan Doyle’ a do przywrócenia detektywa do życia. Czy wiecie, że kultowy wizerunek Sherlocka Holmesa jako postaci w kraciastym płaszczu i słynnej czapce z dwoma daszkami nie został wymyślony przez jego twórcę? Ten obraz przechowywany w światowej pamięci jako jedyny i słuszny, został wykreowany przez Signey’a Paget’a, rysownika pisma „The Strand”, w którym ukazywały się opowiadania o Sherlocku Holmesie. Jedynym opisanym przez Conan Doyle’a elementem zgadzającym się z późniejszym, powszechnym wizerunkiem postaci, była nieodłączna fajka. Współczesny Sherlock autorstwa Marka Gattisa i Stevena Moffata oraz brytyjskiej stacji telewizyjnej BBC, łączy te dwa wizerunki. Sherlock owszem, nosi płaszcz, ale nie brązowy i kraciasty lecz czarny, odpowiednio dopasowany i elegancki. Atrybutem jest nie fajka lecz smartfon w ręku, a z nałogiem tytoniowym Sherlock walczy poprzez używanie plastrów nikotynowych.

                                    

Cała postać, grana przez rewelacyjnego Benedicta Cumberbatcha, choć przeniesiona do współczesnych realiów, mocno koresponduje z opisem cech charakteru i zwyczajów pierwowzoru. Postacie i otoczenie, zdarzenia i nazwy odcinków są oczywistym nawiązaniem do oryginału, a fakt, że tak umiejętnie udało się producentom przenieść świat przełomu XIX i XX wieku do czasów współczesnych, tworzy z serialu Sherlock cieszące oko widowisko. Obok nowoczesnego Sherlocka nie mogło zabraknąć gospodyni Pani Hudson, brata Mycrofta Holmesa, inspectora Lestrade’a i oczywiście wiernego kompana dr Watsona. Jak przystało na wiek obecny, dr John Watson nie prowadzi, jak w oryginale, pamiętnika, lecz bloga. Opisuje na nim swoje życie z Sherlockiem, które ani do łatwych, ani do nudnych nie należy. John Watson, weteran wojenny i lekarz wojskowy nie jest jedynie towarzyszem przygód Sherlocka Holmesa, lecz z biegiem czasu staje się jego najlepszym przyjacielem i przewodnikiem po zasadach życia w społeczeństwie oraz interakcji z innymi ludźmi, które to umiejętności są dla Sherlocka tak samo obce, jak dla Johna sztuka dedukcji. Wspaniale patrzy się na ten duet, który dostarcza widzom rozrywki w klimacie CSI, puszcza oko wiernym miłośnikom oryginalnej powieści Sir Arthura Conan Doyle’a oraz bawi inteligentnymi dialogami i świetnym poczuciem humoru. Występujący w roli Watsona, Martin Freeman za fantastycznie zbudowaną telewizyjną postać drugoplanową w serialu Sherlock, dostał nagrodę BAFTA. Moim ulubieńcem jest jednak niezrównany Benedict Cumberbatch. Nadał on tej kultowej i nieco już niestety wyświechtanej postaci Sherlocka Holmesa, nowego, mocnego i zaskakująco hipnotyzującego charakteru. Osobliwa uroda aktora doskonale podkreśla niecodzienną osobowość granej przez niego postaci.

         

         

Zmuszony do życia między ludźmi, a nie mający pojęcia o istocie przyjaźni, miłości czy empatii Sherlock, często staje się dziecięco bezradny wobec rzeczywistości, lecz niewiarygodnie sprawny i ostry jak brzytwa umysł oraz inteligencja czynią z niego bezwzględnego łowcę przestępców. Jest świadomy swoich ponadprzeciętnych umiejętności i skutecznie wykorzystuje przewagę umysłową nad wszystkimi funkcjonariuszami Scotland Yardu, nie omieszkując drwić z nich przy każdej możliwej okazji. Jedyną osobą, która jest w stanie porozumieć się z nim na równie wysokim poziomie możliwości umysłowych jest jego brat Mycroft, z którym Sherlock nieustannie rywalizuje. Gbur, dziwak, psychopata i niewdzięcznik to najczęstsze kierowane wobec detektywa określenia, których powodów pochodzenia Sherlock jest świadomy, tak samo jak tego, że nie dane jest mu cieszyć się czyjąś choćby sympatią. Tym przyjemniej obserwuje się zatem zmiany jakie powoduje w nim bezwarunkowa przyjaźń Johna Watsona. Wkrótce wśród arogancji, drwin, wrogości i obojętności na dobro zaczynamy dostrzegać w Sherlocku… szlachetność, czar i wdzięk.

Od 2010 roku ukazały się 4 sezony serialu, z których każdy składa się z trzech, pełnometrażowych,  90-cio minutowych odcinków, plus jeden dodatkowy, wyprodukowany jako prezent dla stęsknionych fanów. W międzyczasie Benedict Cumberbatch i Martin Freeman, wyrośli na międzynarodowe gwiazdy i dostali angaż w światowych superprodukcjach takich jak Star Trek czy Hobbit. 3 pierwsze niedziele stycznia tego roku przyniosły nareszcie fanom radość obejrzenia długo wyczekiwanego 4-go sezonu Sherlocka, a moim skromnym zdaniem ostatni z odcinków pozamiatał wszystkie dotychczasowe. Jeśli jeszcze nie widzieliście tego serialu lub odkładaliście decyzję o jego obejrzeniu, zróbcie to teraz. Gwarantuję dobrą zabawę i pozytywne emocje, których dostarczy Wam Sherlock Holmes i dr Watson.

!Ciekawostka! W sieci dostępny jest blog dr Johna Watsona. Można poczytać to, co John opisuje w serialu! johnwatsonblog.co.uk

Joanna Zakrzewska

Related posts
There are 5 comments on this post
  1. Grdan
    Styczeń 20, 2017, 10:27 am

    Na horyzoncie pojawiła się nowa persona, miażdżąca Sherlocka ilorazem. Jak on przeżyje, że jest najgłupszy? 😀

  2. Joanna Zakrzewska
    Styczeń 20, 2017, 3:50 pm

    Chociaż od Lestrade’a zawsze będzie mądrzejszy.

  3. Zuzanna Steć
    Styczeń 21, 2017, 8:46 am

    Najbardziej mi sie podobało jak Sherlock poznał moc alkoholu

  4. KOL
    Styczeń 21, 2017, 9:11 am

    W zeszłym roku przeczytałem wszystkie powieści/opowiadania Doyle’a, jestem na trzecim sezonie serialu. Podoba mi się, że fabuła jest tylko luźno powiązana z książkami. Oglądając serial i czytając opowiadania nie musiałem obawiać się, że za wcześnie się czegoś dowiem.

    Cumberbatch wybitnie nadaje się do tej roli. Nakrył czapką poprzedników, z Robertem Downey Jr na czele. Freeman jako Watson też jest OK, ale Jude Law w filmie Guya Ritchiego również był znakomity.

    O czwartym sezonie słyszałem różne opinie… Cóż, nie dowiem się, dopóki nie obejrzę. Tak więc wszystko przede mną 😉

  5. Joanna Zakrzewska
    Styczeń 21, 2017, 9:51 am

    Ze wszystkich kreacji aktorskich w filmie Guya Ritchego., rzeczywiście tylko Jude Law się broni. Moją drugą ulubioną postacią, którą niestety Guy Ritchie potraktował w swoim filmie bardzo marginalnie, jest Pani Hudson. Całe szczęście, że Mark Gattis i Steven Moffat dali jej szansę. Wyszło świetnie!

Zostaw komentarz

You must be logged in to post a comment.