Jak nie kochać Elsy?

Może się mylę, ale chyba każdy już wie kim jest księżniczka Elsa z disneyowskiego filmu „Frozen”. Wiedzę tę na pewno posiadają rodzice, a w szczególności rodzice dziewczynek. Jednak nie tylko serca małych dam zostały skradzionie przez zimową księżniczkę. Okazuje się, że z Elsą chce i może identyfikować się dosłownie każdy. Skąd ten fenomen? Jak to się stało, że jedna z panteonu księżniczek Disneya, przerosła popularnością wszystkie inne?

                                                                         

Pamiętam szaleństwo, które ogarnęło ulice, sklepy i internet po premierze Krainy Lodu (Frozen) w 2013 roku. Nagle zewsząd patrzyły na mnie uśmiechnięte księżniczki Elsa, Anna, bałwanek Olaf, renifer Swen i przystojny Christof. Nie musiałam oglądać filmu, żeby znać imiona bohaterów oraz ogólny zarys fabuły. Disney się o to mocno postarał w swojej kampanii marketingowej, która uwzględniała również wpuszczenie filmu do kin tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Dobra robota, szczwane lisy. Nawet teraz – nieco ponad 3 lata po premierze, motyw Krainy Lodu na wszelkich przedmiotach użytku codziennego dla dzieci, jest dominujący. Nie tylko kubki, kredki, pościele i piórniki mają twarz Elsy, ale też rowery, buty, foteliki samochodowe i cokolwiek innego, co można sprzedać na rynku przedmiotów dla najmłodszych. Widziałam gdzieś nawet ponton z bohaterami filmu. To świadczy wyłącznie o nieprzemijającej sympatii widzów dla produkcji. Disney przyzwyczaił nas już do pięknie zrealizowanych, wzruszających i romantycznych historii o księżniczkach, z których każda kończy się albo małżeństwem albo obietnicą wielkiej miłości. Tymczasem losy bohaterek Krainy Lodu przebiegają zupełnie inaczej niż można byłoby się tego spodziewać. Innymi słowy – historia trzyma widza w napięciu przez cały czas trwania filmu. Tym, co dla mnie było najbardziej zaskakujące, to sytuacja, w której szlachetny książę okazał się być podstępnym zdrajcą. Nie żebym naiwnie sądziła, że takie rzeczy się nie zdarzają, po prostu nie zdarzały się do tej pory u Disneya. Kolejną innowacją, jeśli chodzi o filmy produkowane przez tę wytwórnię jest fakt, że największą miłością, która jest motorem napędowym całej opowieści jest miłość, nie między kobietą i mężczyzną, ale piękna, dobra i łagodna miłość siostrzana. Co więcej, okazuje się, że to nie mężczyźni ostatecznie ratują kraj przed lodową zagładą, ale właśnie dwie silne, młode kobiety. Nie zapominam tu bynajmniej, o odważnej Mulan i nieustraszonej Meridzie Walecznej, jednak to wciąż Elsa jest postrzegana jako ta, która udowadnia, że jest siła, która drzemie w każdym z nas.

Piosenka „Mam tę moc” ( org. „Let it go”, tłum. „Uwolnij to”) stała się nieoficjalnym hymnem wielu społeczności. Płyta ze ścieżką dźwiękową Krainy Lodu to najlepiej sprzedający się krążek w 2014 roku na całym świecie. Nie dziwi zatem fakt, że piosenka „Mam tę moc” zdobyła Oscara wygrywając tym samym, z takimi hitami jak „Happy” Pharella Williamsa z filmu Minionki Rozrabiają czy „Ordinary Love” zespołu U2 z filmu Mandela: Long Walk To Freedom. To właśnie ta wrodzona moc, ukrywana i tłamszona przez nosicielkę ze strachu przed jej niekontrolowanym wybuchem, staje się przyczyną dramatycznych wydarzeń wpływających na losy całego kraju. Magiczne umiejętności Elsy są tak samo piękne jak i przerażające, co udowadnia nam sama główna bohaterka sprowadzając wieczną zimę na własne królestwo i poddanych, a także raniąc niechcący siostrę. Wobec tak strasznych konsekwencji swoich działań, Elsa ucieka wysoko w góry, odgradza się wszelkimi sposobami od ludzi, których boi się skrzywdzić i zaczyna wieść samotne, lecz wolne życie jak archetypowa, zła Królowa Śniegu. Siłą ujarzmiającą tę moc, jest nic innego, tylko miłość. Film niesie widzom ponadczasowy przekaz, który sprawia, że zaczynają się oni identyfikować z główną bohaterką. Bo kto z nas nie zrobił w życiu żadnej głupoty, lub nie stanął w obliczu patowej sytuacji? Prawdę mówiąc, cały film jest piękny, nie tylko pod względem wartości w nim zawartych, lecz także graficznie. Wieść niesie, że w całej produkcji nie ma dwóch identycznych płatków śniegu, a śniegu, który notabene, został bardzo wiernie odwzorowany, jest tam całkiem sporo. Oprócz tego, obraz uczy młode pokolenie, aby pochopnie nie ufać nowo poznanym oraz nie dać porwać się w wir zauroczenia i oszukać obietnicy wielkiej, niespodziewanej, romantycznej miłości. Pod tym także, względem produkcja podoba się dorosłym, a to oni właśnie siedzą w kinie obok swoich pociech. Nie może się im zatem nudzić, co również nie umknęło uwadze marketingowcom Disneya.

!Ciekawostka!  Początkowo księżniczka Elsa miała być czarnym charakterem w opowieści, jednak twórcy uznali, że ktoś walczący o samokontrolę i samoakceptację nie może być z natury nikczemny. Zmieniono zatem koncepcję, której efektem finalnym jest właściwa dla Disneya spektakularna wygrana dobra ze złem. Polecam Krainę Lodu jako dawkę pozytywnych filmowych emocji zimową porą. Zapraszam do obejrzenia filmu z rodziną, znajomymi, drugą połówką lub w samotności, każdy sposób będzie tak samo dobry.

Joanna Zakrzewska

Related posts
There are 2 comments on this post
  1. Nołan speszal
    Styczeń 19, 2017, 9:02 pm

    A głosu Elzie użyczyła sokołowianka Lidka Sadowa 😉

  2. Joanna Zakrzewska
    Styczeń 20, 2017, 9:22 am

    Zgadza się. Lidka, pozdrawiamy!

Zostaw komentarz

You must be logged in to post a comment.